Kasa kasa kasa a turysta ma jej za dużo!!

Wczoraj był dzień marudzenia. Raz na miesiąc można, co ciekawe Tomasz marudził jeszcze bardziej i nakręcaliśmy się nawzajem. Poprostu miarka sie przebrała. Chodzi o kasę. Nepal i Himalaje są piękne ale mają jeden podstawowy minus …Jak na nasze polskie kieszenie są poprostu cholernie drogie. Przykład:
– wysoko w górach na trekkingu w Manaslu , jeden dzień wyżywienie i nocleg (bez alkoholu, bez używek, bez mięsa) kosztował od 2000 do 4000 rupii (czyli od 80 do 160zł).
Sory, ja rozumiem, biedny kraj, mają ciężko ale bez przesady. Na każdym kroku kasa kasa. Litr wrzątku potrafi kosztować 10zł. Zupka Chińska zalana wrzątkiem, 10zł. Dalbat (ryż z warzywami) najdroższy jaki jedliśmy w górach kosztował równowartość 30zł. W górach, szczególnie wysoko i jak jest zimno nie ma wyjścia, chce się jeść, pije się herbatę. Dzbanek herbaty z imbirem, 30zł.
Czujemy się czasem jak chodzące skarbonki, nic tylko wyciągnąć z turysty jak najwięcej. Każdy hostel ma cennik, są zrzeszeni w jakiś organizacjach, nie ma dyskuski. Płać i płacz. Spoko jak się jest tu na kilka dni, po miesiącu kiedy w portfelu pustka człowiek zaczyna się irytować, bo warunki są nieraz bardzo spartańskie a ceny jak za jedzenie w austriackiem schronisku górskim (gdzie też trzeba wszystko dostarczyć helikopterem).
Do dzisiaj jakoś to jeszcze tolerowaliśmy ale miarka się przebrała. Chcieliśmy zrobić jeszcze krótki treeking w okolicy Pokhary, tzw Poon hill, 5 dni lajtowego spaceru do punktu widokowego na Annapurnę. Okazało się, że nasze pozwolenia Tims i permit na rejon Annapurny straciły ważność w momencie opuszczenia rejonu Annapurny. Jeśli byśmy chcieli wyrobić nowe pozwolenia to w Pokharze kosztuje około 160zł na osobę a tu gdzie dzisiaj dojechaliśmy busem – na granicy parku – około 60 usd (prawie 240zł).  Taka kasa za możliwość wejścia na ścieżkę najbardziej popularną wśród niemieckich emerytów i otyłych Amerykanów, jakieś kompletne nieporozumienie. Nie ma dyskusji z urzędnikami, prawie godzina negocjacji z babą w check poincie, nie ma litości dla turysty. Najlepsze jest to, że gdybyśmy kontynuowali treeking z Manaslu w stronę Annapurny to nie musielibyśmy nic dokupywać, nasz błąd zjechaliśmy do Pokhary, wbili nam pieczątkę zakończenia trekkingu. Chore.
Kompletnie nie odpowiada nam taki styl chodzenia po górach. Po pierwsze trudno to tak na prawdę nazwać chodzeniem po Himalajach. Himalaje owszem są blisko, widoki bajeczne ale szlaki prowadzą dróżkami od wioski do wioski. Poza odcinkami wysokogórskich przełeczy nie ma większych trudności.  Na drodze mijają nas dzieciaki biegnące do szkoły, karawany osiołków i babcie w sandałach z koszykami ryżu. Odrobinę zorientiwany w terenie człowiek nie potrzebuje przewodnika. Łatwiej się czasem w Beskidach zgubić.
Odpuszczamy Poon Hill. Idziemy się powłóczyć po okolicznych niższych górkach, bez specjalnych pozwoleń i w rejonie zdecydowanie mniej turystycznym. Chcemy wrócić z Naya Pol do Pokhary górami.
Nie damy 240zł/ osobę za wątpliwą przyjemność spacerowania z tłumem niemieckich emerytów i z ich tragarzami obładowanymi do granic możliwości. Czasem się zastanawiam co ci zachodni turyści mają w tych plecakach. My mamy mniej nawet jak chodzimy z namiotem.
Ok, koniec dnia marudzenia ☺. Olewamy system, idziemy gdzieś przed siebie, wioskami. Ludzie są mili bo turyści tu się tu nie zapuszczają. Widoki piękne chociaż mniej spektakularne niż w wysokich górach, za to darmowe no i jesteśmy tutaj jedynymi turystymi. Pozdrawiamy z Bhadaure .

2015-11-05 18.21.33

2015-11-05 18.19.53

2015-11-05 18.22.22

2 komentarze

  1. Marudzący Tomasz to rzeczywiście nieczęste zjawisko występujące w przyrodzie. Ale szczerze mówiąc oboje mieliście ku temu powód. Ja też bym się wściekła, bo nie lubię, gdy będąc turystką, jestem traktowana jako chodzący bankomat, który zawsze i wszędzie jest w stanie wyciągnąć odpowiednią ilość kasy.

  2. WAŻNE: może to tu odczytacie, Danka. Pozostawienie nietypowych znaków czy emotikonów w tytule posta („Tuborg …”, „I love Mo Mo …” uniemożliwia pozostawienie komentarza do posta. Btw. niezły sposób 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *